niedziela, 19 kwietnia 2015
sobota, 19 kwietnia 2014

 

 

 

.

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Dzień goni dzień, jeden podobny do drugiego, święta minęły nie wiadomo kiedy, potem przeleciał w galopie nowy rok, a tu już prawie koniec stycznia. Styczeń przyszedł i kiedy już rozgościł się już na dobre, wywrócił nam utarte rytmy i rytuały. 9 babcia trafiła do szpitala, mama pojechała się nią opiekować, a ja zostałam na dwóch gospodarstwach... Kursuje jak kometa między jednym miastem a drugim. Nie ma do kogo zadzwonić, nie ma komu się wygadać. W jednej chwili może zmienić się wszystko, w jednej chwili może się rozpaść w każdej chwili. Nie odkładaj telefonu czy spotkania na potem, potem może nie być, potem może nie mieć to znaczenia dla nikogo poza tobą.


niedziela, 01 grudnia 2013

Pierwszy samodzielnie zrobiony

 

Nie powala, ale przynajmniej się nei rozpada. Dziecko zachwycone po zdjęciu pierwszej torebki. Drugi bardzo podobny zawisł rano w przedszkolu.

sobota, 30 listopada 2013


Wstawiam sobie ku pamięci i na pamiątkę dwa rysunki. Pamięć mam słabą i wszystko gubię, w takiej formie będą bezpieczne. Najlepszy dowód to stan tego rysunku długopisem chciał go pokazać już dużo wcześniej, gdy tylko powstałe ten kolorowy, ale go wcięło. Myślałam, że wyżywiłam albo że S. przetworzył na odpady do wywożenia śmieciarką, ale nie, ty tylko ja. Wzięłam rysunek, złożyłam i użyłam jako szpulki do zwijania koronek, taka matka wyrodna ze mnie... Wczoraj podczas porządkowania dodatków się odnalazł i oto jest.

 

 

 

 Nawet mi trudno uwierzyć, że te rysunki powstały w odstępie kilku dni, z kasztanowych ludzików zmieniliśmy się w, trudno powiedzieć, w co, ale mamy ręce, stopy i ubrania, to są ubrania z dnia robienia pracy ;) Można by powiedzieć, że to jakiś niesamowity skok, wynik pracy naszej albo cudownego leku, to nie to. To cudny obraz lenistwa mojego dziecka. Na co dzień rysuje tak jak na górze, ołówkiem albo długopisem, prostą kreską, bez kolorowania, zdecydowanie idzie w ilość nie w jakość, na własny użytek potrafi narysować wszystko. Od święta, czyli przy dobrym humorze i z marudzącą nad głową z inżyniera zamienia się w doskonale operującego kolorem artystę. Niestety te kolorowe rysunki zdarzają się tak samo często, jak słoneczne dni nad Bałtykiem ;) Potrafi i może, ale nie chce, woli projektować fabryki, samoloty i tunele do Egiptu.

piątek, 29 listopada 2013

Pokazałam S. film "Harry Potter i kamień filozoficzny". Zrobiłam to z bardzo egoistycznego powodu: zamarzyło mi się zrobić strój do quidditcha... Zwykłego nie chciało mi się robić, bo szyłam rok temu i S. ma w nim fotkę jako Ron, dwa razy to samo, to NUUUUDA! Sama nie spodziewałam się takiego sukcesu, gdyby nie to, że trzymam kontrolę nad komputerem ja, to HP leciał by w koło. S. nadzorował szycie kostiumu i wierność z filmem, jeszcze nigdy nie był tak chętny do przymiarek i pomocy. Sesja zdjęciowa z wielkim poświęceniem, bo naprawde zimno było, poszła jak błyskawica, oto efekt

Impreza udana, fotki zrobione, a potteromania trwa w najlepsze. Nie wierzę że to piszę ale już mi się ulewa  tym tematem. Do oglądania Potter, do czytania na dobranoc, to samo. Jak długo można sie bawić w Hogwart? Baaardzo długo; wczoraj od 17 do zaśnięcia nawet kąpiel odbywała się w łazience prefektów. Byłam przy tej okazji Ronem, Hermioną, Harrym, Dummbeldorem i sama nie wiem kim jeszcze: nie byłam chyba tylko Hagridem, co dziwne bo przecież lubię zwierzęta. Nirmay maiał rolę Krzywołapa i Sid Kotołapka, osobistwego kota S. 

Z ciekawostek, najlepsze różdżki są u Olibambera a najciekawsze zaklęcie to"petryfikus femina", prawda ze cudne? Dobrze że nie we mnie tym zaklęciem celował, tylko zmieniał kolor ściany.



Zapomniała, dziecko wycięło sobie kawał włosów bo potrzebowało do eliksiru :/

środa, 27 listopada 2013

...bo tylko to odkładam a pamięć mam jak sito, jak przez 3 dni nie zapisze to poszło. No to tak:

Wczoraj zginął mi Nirmay, ponieważ byłam w 99,99999%, że nie zwiał, bo jeszcze chyba teleportować się nie umie zabezpieczyłam świnkę morską i pogalopowałam ze Stasiem do dentysty. Kiedy wróciliśmy po 4 godzinach do domu Nirmaya dalej nigdzie nie było... Panika, bo jak to nie wita pod drzwiami, nie bije po nogach, żeby nasypać kolację, to musi go jednak w domu nie być... Szybkie przeszukiwanie schowków do spania, rzucanie ulubionych zabawek, nasypywani karmy, nic kota nie ma. Panika i strach gdzie to wlazło.
Na koniec wiedziona nie wiem czym, już chyba desperacją ogromna, zajrzałam do drewnianej skrzyni na bieliznę i skarpetki a tam Nirmaj! Siadł przeciągnął się i wyszedł bez pośpiechu. Nie wiem, kiedy tam wlazł a ja nie zobaczyłam, zawsze opuszczam wieko bo boje się że jak będą szaleć to poprzytrzaskuja ogony.


poniedziałek, 11 listopada 2013
środa, 30 października 2013
sobota, 21 września 2013

Latałam, latałam aż wylatałam, w czwartek radośnie nastąpiłam na pręt zbrojeniowy, który przebił podeszwę buta a po niej stopę prawie na wylot. Urządziłam się tak ok 11 ale jeszcze obeszłam dwa grzybowe miejsca, poszłam do mamy, oporządziłam to, co nazbierałam, wróciłam do domu, wykąpałam sie i za namową przyjaciółki pojechałam do przychodni; nie, tam mnie nie przyjęli, odesłali do szpitala na ostry dyżur, 14:40, godzina w rejestracji, sama się tam zawiozłam samochodem, o 17 byłam po opatrunku, badaniach, anatoksynie i prześwietleniach. Wróciłam własnym samochodem: w końcu to stopa od sprzęgła, te parę razy bosym paluchem dałam radę wcisnąć, bo już buta na stopę wcisnąć nie szło... potem było tylko gorzej, ale wzięłam lek przeciwbólowy jak dla starego narkomana i puściło. O kuli zamarynowałam jeszcze grzyby i podsmażyłam inne, żeby się nie zmarnowały i to tyle a potem przyszła noc jak morze rwącego bólu... Rano przypomniałao mi się, dlaczego nie mogę brać tramalu ani pochodnych, głowa boli jak na ciężkim kacu. W piątek zostałam w domu z osobistą nianią od wszystkiego, chodzić nie mogłam już wcale: noga czerwona spuchnięta i boląca jakbym wdepneła w ogień. Dziś troche lepiej, ale nawet z kulą bardzo trudno się poruszać: wyprawiłam się dwa razy do toalety i to tyle więcej nie dałam rady.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 177
Archiwum